|
|
|
Dunajec "Grabka" - moja miejscówka
Józef Lach
|
Dunajec, rzeka nad którą stawiałem swoje
pierwsze wędkarskie kroki.
To rzeka , którą miałem szczęście poznać od przysłowiowej podszewki.
Nie jeden z nas, przeżył tu swoje niezapomniane chwile.
Niejeden z nas, wraca wspomnieniami w swoje ulubione miejsca.
Jak każdy i ja mam swoje miejscówki, gna mnie tam nie tylko bogatszy
rybostan,
ale i niewątpliwe piękno tych miejsc.
Jednym z takich miejsc jest popularnie zwana „Grabka”. Miejscówka ta
znajduje się
pomiędzy Łopuszną a Harklową. Jadąc drogą od Nowego Targu,
jakieś 200m za ostatnimi zabudowaniami w Łopusznej, skręcamy małym
zjazdem
w lewo i dojeżdżany pod lasek, tam można postawić samochód,
miejsca jest na około trzy samochody. Natomiast gdybyśmy jechali od
Nowego Sącza,
to za Harklową znajduje się stacja paliw i za nią jakieś 350 m jest
opisywane miejsce.
|

>>>>
|
Przebieramy się, dobrze zamykamy samochód i w drogę.
Przed nami strome zejście (około 30 m ) w dół, prosto nad wodę.
Schodzimy na końcówkę pięknej długiej płani – pełnej ryb. Dominującym
gatunkiem
jest tutaj lipień 25-35 cm. Jest to kapitalne miejsce na suchą.
Początkiem czerwca
przy odrobinie szczęścia każdy może liczyć na sukces.
Lipień nie jest jeszcze zbyt ostrożny. Zalecałbym jako przynętę
chruścika zawiązanego
na haczyku 12-14 i jętkę z oliwkowym odwłokiem wielkości 12-16.
W okresie późniejszym ryby stają się jednak cwańsze.
Mimo wielu oczek, często wędkarze nie mogą sobie poradzić z tym.
Mieszają w muchach, szukają tej jedynej. Na taką okoliczność często
sprawdza się
mała czarna muszka, lub małe oliwkowe jęteczki (16-22) – pod jednym
wszak
warunkiem muszka musi być idealnie zaprezentowana na wodzie.
Odrębną sprawą jest, gdy ryby żerują na owadach znajdujących się
tuż pod powierzchnią wody, a powstające oczka do złudzenia
przypominają żerowanie
na owadach dorosłych. . Wtedy użycie nawet najbardziej subtelnej
suchej muszki może
na niewiele się zdać. Będziemy łowić od przypadku do przypadku. Ale
jeśli umiemy
odpowiednio czytać wodę (tzn. na jakim stadium aktualnie jest
żerowanie)
i dobierzemy prawidłowo imitację tego stadium skuteczność naszego
łowienia
może „porazić”: wędkujących obok wędkarzy.
Nad „ Grabką” cała płań ma około 250 metrów, przy niskim stanie wody
można chodzić
po niej całej. Początek płani jest stosunkowo płytki i tu należało by
przejść
na drugą stronę. Łowimy rzucając w stronę środka , w główną rynnę,
pod prawym brzegiem ( od drogi). Ryby można się spodziewać w każdym
miejscu
i na całej długości. Chociaż według mnie, najlepszy jest środek i
końcówka płani.
Po około 150 m płań wypłyca się i woda tam sięga nam w najgłębszych
miejscach do ud.
Nie lekceważmy i tego odcinka. Jest tam też sporo lipieni. Uważajmy na
końcówkę.
Pod prawym oberwanym brzegiem, biegnie bardzo głęboki dołek
długości około 10 m. (nie radzę tam wchodzić), a naszą uwagę przykują
prawie zawsze
oczkujące tam lipienie. Tworzące się tu zawirowania i wsteczne prądy
nie ułatwiają
nam życia, a złowienie lipienia w tym miejscu nie jest taką prostą
sprawą.
To, że rozpisałem się o lipieniach nie znaczy, ze jest tam kiepsko z
pstrągiem. Otóż nie.
Prawie zawsze przy okazji uda mi się złowić
potoka, a gdybyśmy mieli chęć
połowienia streamerem , gorąco polecam, możemy jako przyłów do pstrąga
spotkać się z głowatką.
Z tego co wiem, w zeszłym roku padły tu dwie osiemdziesiątki.
|

>>>>
|
Nie każdy jednak preferuje finezyjne łowienie na płani i wolałby coś
typowo „góralskiego”. Żaden problem. Za płanią rozpoczynają się piękne
bystre prądziki,
stopniowo pogłębiające się z dołkami do pasa, czasami z lekka
wystraszające
swoją szybkością. Główny nurt biegnie środkiem. Woda jest tu czytelna.
Po około 100 metach przenosi się pod prawy zakrzaczony brzeg. Po
dalszych 100 m,
przed olbrzymimi głazami wyrastającymi ze środka rzeki , jest jej
ciekawszy fragment
z głębokim dołem, dochodzącym do samych skał.
Najczęściej możemy się spodziewać, tutaj pstrąga, ale nie zdziwiłbym
się,
gdyby na naszą nimfę siadła główka. Niejedna już tam "padła".
Bywają jednak takie momenty, że w opisywanych wcześniej prądzikach
ryby
z impetem atakują chruścika. Kapitalny widok. Nie zastanawiam się
wtedy zbyt długo
i szybko zmieniam metodę. Są one wtedy w miarę łatwym łupem,
nawet dla początkującego wędkarza, o ile poprawnie dobierze muchę.
Na tym poprzestałbym opisywanie tego odcinka, bo z pewnością dokładne
obłowienie,
czy opisanie zajęłoby cały dzień. Dodam tylko, że właśnie tu w
zeszłym roku
Gienek Grabacz wygrał zawody okręgowe łowiąc na lekko trąconej
"wyciągnął" 10 miarowych
lipieni.
Nawet jeśli nie będziecie mieć tyle szczęścia i nie trafią się wam
większe sztuki,
to parogodzinne łowienie w otoczeniu pięknego krajobrazu będzie
doskonałą rekompensatą.
Józek Lach |
| |
| |
|
(Józef Lach - Członek Kadry Narodowej w Wędkartwie
Muchowym przyp. red) |
| |
| |
| |
|
Archiwum |
| |
| |
|
|

>>>>

|